wtorek, 1 lipca 2014

Stojąc pod ścianą...


Draco poczuł,że zrobiło mu się słabo. Spojrzał na Remusa zszokowany.
- Ale jak...?- wyjąkał.
- Widzisz chłopcze- rzekł łagodnie Lupin.-Wojna nauczyła mnie wielu rzeczy, a między innymi podczas przeglądania myśli mogę odczuwać emocje. Przypadkowo odkryłem w twojej głowie miłość. Na początku myślałem, że to uczucie wyszło na wierzch z powodu śmierci twojej matki, ale setki obrazów Hermiony spowodowały, że zacząłem w to wątpić. Sprawa ta nie dawała mi spokoju, dlatego tutaj jesteś. Teraz wszystko jasne- zakończył swój monolog.
   Draco tępo wpatrywał się w okno, a po chwili dotarł do niego sens słów profesora. Postanowił milczeć i czekać, aż Lupin znów się odezwie. Po chwili tak też się stało.
- Chciałbym ci pomóc, ale widzę tylko jedno wyjście- Draco ożywiony, podniósł wzrok na Remusa.- Musisz przywrócić jej wspomnienia. Nie protestuj- dodał, widząc, że młodzieniec otwiera już usta, by coś powiedzieć- jeśli ją kochasz, nie możesz jej oszukiwać.

  Draco wracał do swojego dormitorium pełen wątpliwości. Musiał to zrobić... ale jeszcze nie teraz,potrzebował czasu, choć teraz był już pewien, że za niedługo Hermiona dowie się prawdy.

Wpadł do swoich kwater, zabrał ze stolika różdżkę i powędrował na kolację. Podczas posiłku mało przełknął, bo dręczył go wzrok profesora Lupina, który zerkał wciąż to na niego to na Granger.
W końcu ta katorga skończyła się i mógł powędrować z pewną brązowowłosą gryfonką do jej dormitorium.

-Okej, Draco. Muszę porozmawiać z tobą o twoim ojcu- powiedziała i usiadła na fotelu. Malfoy uczynił to samo i zawzięcie wpatrywał się w ogień.- musisz mi opowiedzieć, jaki był przed wojną i jaki jest teraz. Każda informacja może przydać się zakonowi.
Draco westchnął i przerzucił wzrok na okno.
-Przed wojną był zimny. Nigdy nie traktował mnie, czy matki jak rodzinę. Mogę powiedzieć, że nas hodował. Tak... to dobre określenie. Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się, że nie mogę utrzymywać kontaktów z ludźmi nieczystej krwi- tutaj spojrzał na Hermionę- całe dzieciństwo spędziłem na nauce zaklęć, które on mógł wykorzystać. Z matką widywałem się co tydzień.- zacisnął pięści na to wspomnienie- zamykał ją w pokoju, wykorzystywał i pozwalał wychodzić jedynie, gdy musiał gdzieś zgrywać szczęśliwą rodzinkę. Kiedyś powiedziałem mu, że nie będę go słuchał, jeśli nie da mi możliwości posiadania mamy. Nieźle mnie wtedy trzepnął, ale w końcu pozwolił mi spędzać z nią niedziele, gdy sam wtedy chodził na panienki. Moje życie wydawało mi się wtedy piekłem, ale po śmierci Voldemorta było jeszcze gorzej. Już nie musiał nosić tej sztywnej maski arystokraty. Bez skrupułów bił matkę i poniżał ją, aż w końcu...- Draco już nie potrafił pohamować uczuć. Schował twarz w dłonie i odetchnął kilka razy głęboko. Po chwili poczuł, że Hermiona siada obok niego i kładzie delikatnie rękę na jego ramieniu. Już mógł mówić dalej.- zabił ją. Na moich oczach. Wtedy stracił u mnie wszystko. Zrozumiałem jakim śmieciem jestem dla niego i po prostu olałem jego polecenia. Brałem alkohol i teleportowałem się w różne miejsca na całe dnie, aż w końcu trafiłem tutaj. Wiesz, mimo wszystko- uśmiechnął się- teraz czuję się jak w domu. Ktoś mnie tutaj zaakceptował i mogę poczuć się potrzebny i choć panuje wojna, to jestem szczęśliwy. - kończąc w ten sposób swój monolog, spojrzał w brązowe oczy Hermiony.
Dziewczyna nie wiedząc co powiedzieć, wstała i podeszła do małego barku. Po chwili siedzieli na dywanie przed kominkiem, popijając Ognistą.
-To zabawne, Malfoy- przerwała ciszę gryfonka. Wspomniany chłopak spojrzał na nią zaciekawiony. Hermiona zachęcona procentami, które ubywały z jej szklaneczki, kontynuowała.- Mimo całej tej szkolnej krzywdy, czuję się przy tobie swobodnie, jak nigdy.- oboje się uśmiechnęli, wpatrując w ogień.- opowiedz mi coś o sobie- dodała po chwili. Zszokowany ślizgon zerknął na nią z niekrytym zainteresowaniem.
-A co chciałabyś wiedzieć?- uśmiechnął się po chwili.
- No nie wiem. Pierwsza dziewczyna?- podkurczyła nogi i odwróciła się tak, by mogła widzieć twarz Draco. Ten uczynił to samo.
-Pancy Parkinson- burknął pod nosem- a twój chłopak?- szybko dopowiedział, by gryfonka nie ciągnęła dalej nieprzyjemnego tematu.
-Krum- uśmiechnęła się widząc zdziwienie na twarzy chłopaka.- Jakie jest twoje największe marzenie?
-Być zawsze przy osobie, którą kocham...- wyszeptał i dopił do końca zawartość swojej szklanki. Hermiona nie kryła zainteresowania, ale nie pytać.- Gdybyś mógł spędzić cały jeden dzień z wybraną osobą, kto by to był?- zmieniła temat. Draco słysząc te zdanie napiął mięśnie i wziął głęboki oddech.
-Ty.- burknął prawie niedosłyszalnie.- Hermiona  zakrztusiła się własną śliną. Nie wiedzieć czemu, ale poczuła przyjemnie ciepło w okolicy swojego serca. Podkurczyła nogi jeszcze bardziej i dolała sobie Ognistej.
-Dlaczego?- zapytała w końcu.
-Tak po prostu. Jesteś pierwszą osobą, która we mnie uwierzyła i przebaczyłaś mi te wszystkie lata.- odpowiedział zdecydowanym tonem, choć to nie było zgodne z prawdą. Mimo wszystko Hermiona poczuła się zawiedziona. Nie oczekiwała żadnej odpowiedzi, ale serce podpowiadało jej, że chciała usłyszeć coś innego.
-Chyba położę się spać.- wyszeptała i skierowała się do sypialni. Draco nie myśląc powędrował za nią i usiadł obok, na miękkim materacu.
-Mogę dzisiaj zostać? Chyba muszę ci coś powiedzieć...



Wróciłam!
Tak, nowy rozdział.
Mam nadzieję, że mimo wszystko akcja nie dzieje się za szybko i prolog to tłumaczy ;)
Pozdrawiam i życzę miłego dnia,
Chaberek :)