poniedziałek, 31 marca 2014

Czasy (nie)spokoju

W pomieszczeniu unosił się zapach zgnilizny, a w stojącym na przeciw brunetki kociołku leniwie bulgotała ciecz przypominająca bagno. Od bitwy o Hogwart minął rok. Przez pierwsze pięć miesięcy wszyscy czarodzieje cieszyli się wolnością i zwycięstwem. Niestety szybko rozeszły się wieści o Panie Mroku, którym okazał się być Lucjusz Malfoy. Nikt nie spodziewał się, że ten arystokrata może okazać się żyjącym w cieniu Voldemorta wybitnym czarodziejem. Od tego czasu rozpoczęły się czasy grozy. Coraz częściej słyszano o mordach w Fortecy Mroku. Hermiona właśnie przygotowywała eliksir dla Lupina, który teraz dowodził zakonem. Był wspaniałym strategiem, mówcą, mądrym człowiekiem i troskliwie opiekował się wszystkimi członkami Zakonu.
Hogwart stał się ich siedzibą i domem. W lochach trzymano złapanych śmierciożerców, lecz teraz były puste. Większość sal zamieniła się w pokoje. Hermiona też taki dostała. Znajdował się blisko Wieży Gryffindoru, gdzie teraz znajdowały się dormitoria generałów i sala obrad. W wielkiej sali urządzono szpital pękający od natłoku rannych. Biblioteka była pełna planów i map. Salon ślizgonów zamienił się w kwatery Snape' a. Pozostali opiekunowie domów także zamieszkali w pokojach wspólnych. tylko Minerwa zajmowała byłe kwatery Dumbledore' a. Skrzydło szpitalne pełniło funkcję składzika na medyczne przyrządy, które zebrał Lupin. Hagrid nadal mieszkał w domku, ale nie mógł sobie pozwalać na zajmowanie się zwierzętami. Codziennie wraz z stadem centaurów patrolował mury szkoły, a w nocy zajmowały się tym akromantule.
Skrzaty zostały wysłane do Rumuni by tam bezpiecznie opiekować się smokami. Sale do obrony przed czarną magią i transmutacji pełniły rolę sal szkoleniowych.
Zakon Feniksa zamienił się w silną jednostkę. Był podzielony na oddziały, które posiadały swoich generałów. Wszyscy nauczycielowie, większość pracowników ministerstwa, ale i zwykli czarodziejowie dołączyli do potocznie zwanej Białej Armii. Niestety Legiony Mroku rosły na sile, przez co każdy zasypiał z obawą czy się obudzi. Niestety wojna zebrała też swoje żniwa.
Teraz Hermiona zajmowała się głównie eliksirami, pod czujnym okiem podwójnego agenta- Severusa. Pełniła także rolę "psychologa". Często musiała rozmawiać z ludźmi widzącymi śmierć przyjaciół lub przeżywający spotkania z dementorami. Do tego nie miała pojęcia co dzieję się z jej rodzicami, nie mówiąc już o poświęceniu Rona. Czasem nawet tydzień go nie widziała, był pochłonięty zadaniami Zakonu.
Gdyby nie obecność Nietoperza-Tłuste-Włosy-Snape'a już dawno by płakała. Zawzięcie mieszała gęstą maź, by po chwili przelać ją do buteleczek i zanieść do Lupina. Jego sypialnia była mała i cała w zdjęciach Tonks i Tedda. Niestety nie mogli razem mieszkać, ponieważ mały potrzebował stałej opieki medycznej. Jako dziecko wilkołaka i metamorfomaga miało słabą odporność. Remus stał przy oknie zawzięcie coś notując.
-Hermiona! - rozpromienił się na widok dziewczyny. Z ulgą wypił eliksir i znów coś pisał. Dziewczyna nie chcąc mu przeszkadzać wycofała się do swoich sypialni. Pierwszy pokój pełnił rolę salonu wyposażonego w kominek, sofę, fotele, biurko pod ścianą i biblioteczkę. Drzwi na lewo prowadziły do sypialni z ogromnym łożem, a dalej do łazienki. Z ulgą upadła na łóżko, gdy ktoś chwycił ją od tyłu i zatkał usta dłonią. Chciała krzyczeć, ale poczuła znajome, mokre pocałunki na szyi.
-Ron! Wróciłeś!- rzuciła się chłopakowi na szyję.
-Tak, ale na chwilę. Zaraz jadę na pokątną.
-Dlaczego ty mi to znów robisz?- Hermiona nic nie mówiąc pobiegła do łazienki. Upadła na posadzkę i znów płakała. Na pokątnej zdażały się największe ataki, a Ron już kilka razy prawie zginął.
W końcu wzięła się w garść. Kochała go. Wytrzyma.


-Zawiodłem się na tobie Draco.- młody Malfoy szedł uliczką Hogsmeade z butelką Ognistej lekko się zataczając i przedrzeźniał swojego ojca.- jestem twoim panem. Jak mogłeś mi się nie pokłonić? Jestem oburzony!- przez chwilę wydawało mu się, że znów stoi przed tym tyranem.- ojjj przystojniaku.. Za dużo wypiłeś- mruknął i usiadł na ławce przed miodowym królestwem. Zaczął rozmyślać o swoim ojcu.
Forteca Mroku nie miała określonej lokalizacji. Ściany ociekały krwią, a jedynym odgłosem na korytarzach były krzyki torturowanych ludzi. Lucjusz był większym tyranem od Voldemorta. Ludzie drżeli na jego widok, a sama myśl o Crucio w jego wykonaniu budziła chęć uciekania w najdalsze zakątki Ziemi.
Draco stał się tylko pionkiem w jego rękach. W sumie miał ciepłą posadkę, ale nie mógł żyć z świadomością, że Malfoy Senior zabił swoją żonę. I to jeszcze w jaki sposób!
Do dziś pamiętał ten dzień..

-Draco! Dzisiaj odbędzie się niezwykłe wydarzenie! Załóż szatę galową i wstaw się na klifie o 16 00.- powiedział dumnie jego ojciec. Młody Malfoy stwierdził, że Lucjusz chce nagrodzić go za ciężką pracę. Zjawił się w wyznaczonym miejscu gdzie spotkał resztę popleczników ojca. Po chwili wprowadzono jego matkę. Narcyza stanęła na brzegu ogromnej skały. Zaraz po niej przyszedł jej mąż. 
-Kochana żono! - wyprostował się dumnie.- Nie jesteś mi już potrzebna.- powiedział z wrednym uśmiechem, a wszyscy zebrani zawyli z radości. Ich pan wzbudzał w nich dumę. Lucjusz uniósł różdżkę. Draco chciał coś zrobić, ale okazało się, iż jest unieruchomiony. Ojciec wyszeptał cicho formułkę i Narcyza upadła na ziemię. Po chwili z jej poszczególnych części ciała wytrysnęła krew i zaczęła się zwijać w agonii. Jej ciało unosiło się i upadało silnie ją kalecząc. Po chwili wyleciała w powietrze i upadła na skałe. Nastała cisza. Spojrzała na swego syna i wyszeptała tak, by tylko on to usłyszał:
- Draco... znajdź ją i powiedz jej... Bądź szczęśliwy...Jego ojciec był parszywym śmieciem. Jak mógł mu zrobić coś takiego?
Draco niewiele myśląc skierował się na drzewo rosnące na obrzeżach jego dawnej szkoły.
Długo myślał o słowach matki.... Czy mógł ją odnaleźć? Prawdopodobnie znajdowała się teraz w zamku i oczywiście nic nie pamiętała. Westchnął. Może po wojnie ją spotka? "No jasne, że jej nie spotkasz kretynie! Ona cię nienawidzi! Jesteś Śmierciożercą!" Jego sumienie miało rację. Bał się przejść na stronę Zakonu Feniksa, ale nie chciał też wracać do Fortecy. Już miał się teleportować gdy usłyszał cichy szelest. To, kogo tam zobaczył sprawiło, że miał ochotę jęknąć...



-Hermiono? Musimy porozmawiać.- dziewczyna siedziała w saloniku i czytała Historię Hogwartu, kiedy do jej drzwi zawitał Lupin. Z jego miny nie wróżyła niczego dobrego.
-Ronald... on.... nie żyje- wyszeptał mężczyzna smutnym głosem.
Hermiona jęknęła z rozpaczy. To nie możliwe. Jej Ron... On nie mógł nie żyć! To nie prawda!
Wybiegła z pokoju. Musiała odetchnąć świerzym powietrzem, gdy na kogoś wpadła. Otworzyła szerzej oczy, by móc zobaczyć coś przez łzy. Stał przed nią mężczyzna, którego nienawidziła...



I co? 
Pierwszy rozdział!
Domyślacie się kto to?
Komentujcie i czytajcie!
Włączyłam możliwość komentowania bez konta, więc czekam na opinie :)
Ciepło pozdrawiam,
Ignis

14 komentarzy:

  1. Genialne! Nie wiem skąd ty bierzesz takie pomysły, czytałam twojego poprzedniego bloga, też genialnego. Życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah, dziękuję, mam nadzieję, że ten też Ci się spodoba!
      Ignis

      Usuń
  2. Fajny rozdział ;) nie moge się doczekać nexta. Mam nadzieję że będzie szybko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, widać potencjał. Pozdrawiam :) /G

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam cię do Liebster Award, więcej u mnie --->http://rude-evans.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Super!!!! Jestem pod wrażenien pomysłu jednak nie mniej czekam aż dokończysz poprzednie opowiadanie :DDDDDDDDDD
    Pozdrawiam
    Lusia ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, noo nie prędko się to zdarzy :)
      Ignis :)

      Usuń
  6. Wreszcie tu dotarłam i komentuję, póki mam czas, bo sama muszę rozdział napisać :D

    "Niestety szybko rozeszły się wieści o Panie Mroku" - wieści o PANU Mroku. Błędna odmiana przez przypadki ;)

    "Salon ślizgonów zamienił się w kwatery Snape' a." - jeden salon może się zamienić w jedną kwaterę, a nie kwatery ;)

    "Skrzydło szpitalne pełniło funkcję składzika na medyczne przyrządy" - pełniło funkcję SKŁADZIKU. Znów błędna odmiana przez przypadki. :)

    "Wszyscy nauczycielowie, większość pracowników ministerstwa, ale i zwykli czarodziejowie dołączyli do potocznie zwanej Białej Armii." - Wszyscy NAUCZYCIELE i CZARODZIEJE!!!!!

    "Niestety Legiony Mroku rosły na sile" - Legiony ROSŁY W SIŁĘ. Nie mówi się na sile. :)

    "Często musiała rozmawiać z ludźmi widzącymi śmierć przyjaciół lub przeżywający spotkania z dementorami." - Ja bym sformułowała takie zdanie: "Często musiała rozmawiać z ludźmi, którzy widzieli śmierć przyjaciół lub przeżyli spotkanie z dementorami." Brzmi płynniej.

    "Czasem nawet tydzień go nie widziała, był pochłonięty zadaniami Zakonu." - BO był pochłonięty (...). Brakło Ci tego jednego słówka :)

    "Z ulgą wypił eliksir i znów coś pisał." - powinno raczej być: "Z ulgą wypił eliksir i znów zajął się pisaniem.
    A gdzie jakieś podziękowania? W końcu Hermiona mu pomaga, prawda? :)

    "Na pokątnej zdażały się największe ataki" - zdaRZały

    "Po chwili wyleciała w powietrze i upadła na skałe." - skałĘ

    "Musiała odetchnąć świerzym powietrzem" - świeŻym

    Tak, wiem. Czepiam się, ale to wszystko, by Ci pomóc :) Już za chwilę dodam bloga do obserwowanych i będę na bieżąco śledziła wszystkie notki.
    Twój pomysł jest bardzo ciekawy. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem i rozdział ogólnie bardzo mi się podobał :) Popracuj trochę nad stylistyką i interpunkcją. Jeśli chodzi o ortografię, pisz w Wordzie, a wtedy wszystkie błędy podkreślą Ci się na czerwono. Każdemu zdarzają się pomyłki.
    Proszę, nie zrażaj się moim komentarzem, a raczej niech będzie on dla Ciebie motywacją :)
    Pisz dalej, bo z niecierpliwością czekam na następny rozdział! :*
    W razie czego, możesz do mnie pisać.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny!
    ___
    dramione-fremione,blogspot.com
    magic-can-do-everything.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrazić się?! Nigdy! :*
    Dziękuję, biorę się za poprawność tekstu i dziękuję za wszystkie rady!
    Ignis :*

    PS Masz nowego bloga, czy po prostu nie wysyłałaś mi linka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie wysłałam linka w tym ogólnym zamieszaniu :) (Jak się ma około 70 blogów do odwiedzenia, to ktoś może czasem być pominięty) :D

      Usuń
  8. OOOO! Dobrze, bo to już lepiej mi się spodobało! Jesteś bardzo szybka jeśli chodzi o opisywanie akcji, ale bardzo dobrze to robisz. rozdział mnie wciągnął. Aczkolwiek naprawdę mnie zaskoczyłaś tym, iż Lucjusz Malfoy jest nawet bardziej wstrętny od Voldemorta. Podoba mi się bardzo jak przedstawiłaś Dracona, dobrze ci to wyszło...! :D Chociaż tak dużo o nim nie napisałaś. Ale naprawdę...dobrze. I teraz jestem już ciekawa ...
    PS:Parę rzeczy bardziej bym rozwinęła, a ja mam odczucie, że specjalnie się spieszysz, by móc opisać .. TO. :D Ale często dzieję się to mimo woli, więc mniejsza o to. Idę czytać dalej.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń